RELAX & LUXUS_5160

    Newer Older

    Relax & Luxus – my installation in Sopot's Marina.

    Buoys. Fiberglass, resin, steel, polyurethane paint. Ø 180 cm each.

    Sopot, Poland Artloop festival, September 6th-9th, 2012

    project curator: Cezary Pieczyński
    festival curator: Lena Dula
    buoys elaborated by Grzegorz Olech & Ewa Lepczyk
    buoys painted by Kuba Psuja
    festival producer: Paulina Neugebauer
    technical team: Error

    All encompassing optimism, auiliuinti, and 8 other people added this photo to their favorites.

    1. VonMurr 30 months ago | reply

      Relax & Luxus

      Sopot. Polskie Acapulco. Kurort nad szarym morzem. Nie ma tu palm, koloru też niewiele. Trochę słońca, dużo wiatru. Miasto wdzięczne w swej pomorskiej melancholii – lubię je od zaplecza – podobają mi się dwupiętrowe przeszklone werandy, drewniane ornamenty na nich, pajęcze siatki firanek za szybami. Promenada trochę bez charakteru, panuje tu estetyczna urawniłowka, standardyzacja fantazji – na stoisku z pamiątkami łatwiej kupić konika morskiego niż znaczek z flądrą. Za wszelką cenę staramy się sobie wmówić, że jesteśmy na Kanarach, turyści i sprzedawcy uporczywie próbują wywołać ducha Karaibów – trochę to beznadziejne a jednak uzasadnione – polskie lato krótkie jest i kapryśne co tylko potęguje potrzebę tropikalnych rozkoszy. Jest jednak pewien wspólny mianownik dla tych wszystkich miejsc: dla Jałty, Złotych Piasków, Sopotu, Krynicy Morskiej, Cancun i Cannes: nadzieja na letnią przygodę. Wczasy to oczywiście wypoczynek ale jeżeli jesteśmy młodzi, nieważne ciałem czy duchem, liczy się przede wszystkim zabawa, romans i seks. Dwa miesiące wakacji, dwa tygodnie urlopu – coś musi się zdarzyć.

      Sopot może pochwalić się naprawdę imponującym molo. To prawdziwe targowisko próżności, wybieg na którym wszystkie panie i panienki jeżeli tylko wierzą w siebie choć trochę mają szansę na swoje pięć minut czerwonego dywanu. Dziewczyny eksponujące swe wdzięki w chmurny dzień, wydekoltowane, paradujące w kusych spódniczkach ani mnie nie śmieszą ani nie żenują raczej budzą moją sympatię swą determinacją. Blade ciała, gęsia skórka na ramionach i łydkach, pastelowa szminka, tipsy – taka właśnie jest wenus polska – chapeu bas mademoiselles. Jeżeli jednak sezon okaże się łaskawy: "pogoda mur", niebo niebieskie, słońce palące zaraz plaża nam się zarumieni – rozpoczyna się realny teatr letni: opalone ciała, jaskrawe kolory, bikini, mini – faceci pożerają oczami smukłe nogi, rozkołysane zadki i cycki.

      Cycki – o tym jest ten projekt – bezlitośnie eksploatowane przez szowinistyczny marketing, magnetyzujące swą krągłością. Bouncing Boobs – hiptnotyczne drgania. Mamma, Mamita, Mamacita – fundamentalna męska fascynacja – możemy opowiadać i wierzyć, że najpiękniejsze są te drobne, że naprawdę liczy się tylko charakter i piękne sutki każdy jednak chciałby zanurkować w kanion majestatycznego dekoltu, skłonić nań strudzone czoło. Paradise in the flesh – Tom Wesselmann wiedział co robi. Podobno w zeszłym roku aresztowali jakąś opalającą się topless dziewczynę na Helu. Śmieszy mnie pruderia. Cycki są fajne – to konkretny kapitał – nie ma to tamto.

      Właśnie: kapitał – sopocka marina – jachty – nie cumuje tu wprawdzie "Disco Volante" ale i tak te łodzie: polskie, szwedzkie i niemieckie to konkretny synonim luksusu, zapach zachodu. Kiedyś zastanawialiśmy się z przyjacielem co byłoby adekwatnym ekwiwalentem miliona dolarów (niewyobrażalnej fortuny w oczach człowieka PRL-u) wymyśliliśmy wtedy miliard złotych motorówek. Skandynawia z czego słynie wiadomo: wolna miłość, Color Climax. Jacht też ma konkretny wymiar erotyczny. Luksus – tenis, sportowe bryki, rejsy daleko i blisko-morskie – słońce, łopot żagli, bezmiar turkusu, naoliwione ciała. Cycki to też luksus. Komis, Pewex, Baltona – fantasmagorie szczęścia uosobionego przez irracjonalny a cudowny dostatek. Raz jeszcze zajmuję się ewaluacja banału, konfirmacją potencjałów. Marzą mi się wielkie różowe melony, kołyszące się na łagodnej fali sopockiej mariny – zobaczymy jak się spiszą tym w kontekście – stawiam na nie. Słoń a sprawa polska – dziękuję, cycki jako leitmoif w sztuce jak najbardziej – podpisuję się oboma rękami.

      Maurycy Gomulicki, Sopot, 30 maja 2012

    2. krystian kujda 30 months ago | reply

      o kurwa, to do wczoraj tylko :/

    3. VonMurr 30 months ago | reply

      no tak... :} miejmy nadzieję, że znajdą jakąś cichą przystań :D

      PS: zapomniałem zabrać VHS-ów – sorka – umówimy się w tej materii :]

    4. krystian kujda 30 months ago | reply

      spoko. być może w październiku będę w Wawie, może uda się spotkać :)

    5. VonMurr 30 months ago | reply

      jestem w Polsce do 8 – jakbyś był później to odbierzesz od mamy :)

    6. krystian kujda 30 months ago | reply

      dobra! dam znać, jak będę wiedział co i jak :)

    7. kerrins_giraffe 30 months ago | reply

      Toooo funny. LOVE IT.

    keyboard shortcuts: previous photo next photo L view in light box F favorite < scroll film strip left > scroll film strip right ? show all shortcuts