new icn messageflickr-free-ic3d pan white
Teotihuacán, Avenue of the Dead | by mammal
Back to photostream

Teotihuacán, Avenue of the Dead

Kilkadziesiąt kilometrów od Mexico City rozpościera się Teotihuacán. Dojeżdżamy na równinę tuż pod wielkie piramidy Słońca i Księżyca. A samo słońce świeci dosyć mocno, pewnie tak samo jak półtora, dwa tysiące lat temu.

 

Temperatura w okolicach dwudziestu stopni. Czuć wiatr. Wszystko to podkreśla przestrzeń. Wszystko jest takie ogromne. Po horyzont biegnie Aleja umarłych. Nad wszystkim górują wielkie bryły piramid.

 

Ilu jest turystów? Możliwe, że sporo. Giną oni na ogromnych placach, alejach, drogach i piramidach. Kiedyś całe miasto miało skupiać 250 tysięcy mieszkańców. Dziś wypalone ściany z kamienia mogły być krwisto czerwone. Miasto tętniło życiem jak dzisiejsze metropolie. Wtedy gdy u nas nie wystawało nic ponad poziom puszczy tutaj, nie do końca wiadomo kto, zbudował coś tak niesamowitego. Miejsce nazwane przez kolejnych mieszkańców miejscem, w którym ludzie stają się bogami.

 

Pierwsze podejście na, do połowy zamkniętą, piramidę Księżyca. Mamy dużo sił więc wchodzimy tam prawie, że biegiem. To z niej robię zdjęcie w kierunku piramidy Słońca. Gdy dochodzę do tej drugiej, pokonując spory kawałek Alei umarłych, i wdrapuje się na jej szczyt czuje nieprzyjemną suchość w gardle. Nie wiem po co na plecach mam torbę fotograficzną. Teraz znów czuję żar lejący się z nieba.

365 views
0 faves
2 comments
Taken on January 28, 2008